Usłyszałem wczoraj w wiadomościach, że pracownicy pewnego MOPS (pomoc społeczna) zgłosili rodziców jedenastoletniego chłopca do sądu, który to po niejawnych obradach postanowił odebrać dziecko rodzicom i umieścić je w domu dziecka. Uzasadniano to tym, że w domu było brudno, ojciec był w szpitalu, a matka choruje na depresje.
Uwaga proszę państwa, właśnie się zaczyna - ostatni etap zdziczenia w naszym kraju. Ja rozumiem, że dziecko mogło mieć trudno, brudno i smródno, ale uważam, że nigdy i w żadnych okolicznościach, nie powinno dziecko być odbierane rodzicom. Nawet jak raz na jakiś czas dojdzie w niektórych (patologicznych) domach do tragedii, to nie można z tego powodu pozwolić urzędnikowi wtrącać się w rodzinę. Jeśli ktoś skrzywdzi dziecko, to należy go surowo ukarać, ale nie wolno obdarzać urzędnika władzą odbierania dzieci. Proszę sobie wyobrazić co będzie, jak jakaś pani obrazi pracownicę MOPS w jakimś Pipidowie Dolnym. Ludzie bywają mściwi, zawistni. Na pewno dojdzie do nadużyć władzy.
Ostrzegam Was trzymajcie się jak najdalej od pomocy społecznej, bo jest zasada - kto płaci ten wymaga. To tak jak z rodzicami, gdy utrzymują dziecko wtrącają się w jego życie. Nawet jak dziecko ma 30 lat. Tak działa świat. Pomoc społeczna powinna być prywatna. Jak ktoś chce to pomaga. Nigdy nie powinien tego finansować urzędnik z moich pieniędzy.